Przejdź do treści
Strona główna » Najnowsze wpisy » „Niewidomi i przeszkody na drodze” 🧑🏽‍🦯 ❄️🏃🏽‍♂️

„Niewidomi i przeszkody na drodze” 🧑🏽‍🦯 ❄️🏃🏽‍♂️

 „Kwiecień plecień, bo przeplata – trochę zimy trochę lata”. Niech pierwszy, kto nie słyszał tego powiedzenia rzuci kamieniem. Okres wiosenno-zimowy jest tym czasem, gdy my ludzie czujemy się co najmniej dziwnie. Raz, że zmiana czasu i godzina z życia wyjęta. Dwa – alergia, która pojawia się już w lutym i towarzyszy nam do jesieni. Natomiast trzeci powód to wahająca się pogoda. Tu piękna wiosna, słoneczko świeci, a nagle „ciach” – pada śnieg i jest ślisko. Chciałbym w dzisiejszym poście poruszyć temat, który dziś wpadł mi do głowy. Nie jest on przypadkowy, a wymuszony. Powodem tego był mój dzisiejszy wypadek. Więcej o nim poniżej. 
 Najpierw pomówmy o lodzie na chodnikach. To zmora nie tylko nas – niewidomych i ociemniałych, a wszystkich ludzi. Stanowi on niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia, a w ekstremalnych przypadkach życia. Tu postanowiłem, że zwrócę się do Wszystkich. Wystarczy, że posypiecie piachem, bądź solą chodnik, a będzie on mniej śliski i oszczędzi każdemu problemów i nieporządanych konsekwencji upadku. 
 Jako drugie zagrożenie na drodze osób niewidomych usadowiłem wystające gałęzie. Nie zliczę chyba ile razy zdarzyło mi się „nadziać” na gałąź, która swobodnie zwisa z czyjegoś podwórka na chodnik. Ostatnio miałem tą nieprzyjemność, że gałąź uderzyła mnie w oko. Moi drodzy,  bardzo szanuję naturę i dbam o nią, jak mogę. Jednak myślę, że gałęzie mogłyby być przycinane, aby nie stanowiły przeszkód w swobodnym poruszaniu się na drodze.
 Jako ostatnie zagrożenie uznałem rzecz, która była powodem mojego dzisiejszego wypadku – mowa o oblodzonym śniegu przy chodnikach. Często jest tak, że jeżdżące spychacze rozprowadzają śnieg, który gromadzi się przy chodnikach. On jest wielkim zagrożeniem dla przechodniów. Tym bardziej, że po dniu, gdy temperatura jest dodatnia, przez co śnieg topnieje, a w nocy zamarza tworząc twardą, jak skała powłokę. Moi Drodzy najlepiej jest taki świeży śnieg porozbijać łopatą, aby nie był on zbity.
 Dobrze, więc przechodzę do konkretów. Dziś biegając rano miałem tą nieprzyjemność, że upadłem. Nie zauważyłem góry zamarzniętego śniegu, który leżał przy chodniku. Potknąłem się i poleciałem na przysłowiowego „szczupaka". Zjechałem na brzuchu po zaspie i uderzyłem twarzą w chodnik. Na szczęście nic poważnego mi się nie stało. Jedyną rzeczą jest obdarta broda. Mogło to skończyć się gorzej. 
 Wracam do domu po wypadku załamany i zdenerwowany, a moja mama mówi: „Synek, dobrze, że to tylko broda, a nie nos, czy złamana ręka”. Tato natomiast poczęstował mnie jednym ze swoich żartów na rozluźnienie atmosfery mówiąc: „Już teraz się nie dziwię, że chodniki mamy takie nierówne.”

Więc moi drodzy uważajcie na siebie. Uważajcie na nosy, ręce i nogi.

Pozdrawiam Was serdecznie
H.

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *